Czy pasta z fluorem szkodzi? Tragiczny fluor i mniej sławny brom

Dziś o dwóch konkurentach jodu, czyli dwóch pierwiastkach, które uniemożliwiają przyjęcie i zagospodarowanie potrzebnej organizmowi ilości jodu. Mowa tutaj o tragicznym fluorze i mniej sławnym bromie. Fluor kojarzy się nam głównie z pastą do zębów. Tak bardzo wierzymy producentom pasty do zębów, lekarzom dentystom, polecającym pasty z fluorem, że nie przychodzi nam do głowy, by kierować się w tej materii wyborem w oparciu o badania naukowe, które są tutaj jednoznaczne i nie pozostawiają żadnych złudzeń. 

Fluor jest neurotoksyną szkodliwą dla mózgu,

co udowodnili naukowcy z Pomorskiej Akademii Medycznej w 1978 r. W świetle ich badań fluor uszkadza DNA komórek krwi.

Już dawka 0,45 ppm fluorku potasu zaburza reakcje umysłowe i sensoryczne, otępia i zwiększa uległość. 

Tak więc fluor jest całkowitym przeciwieństwem jodu, który stymuluje rozwój umysłowy. Co ciekawe, znając te specyficzne właściwości fluoru, w czasie II wojny światowej hitlerowcy dodawali fluor do wody, którą pili więźniowie obozów koncentracyjnych. Fluor działał jak środek uspokajający i pod jego wpływem więźniowie byli apatyczni i ulegli. 

Fluorowanie wody (powszechna obecnie praktyka) powoduje zwiększenie liczby nowotworów, problemy genetyczne i neurologiczne. 

W roku 1997 dr H. Limeback (prezes Towarzystwa Badań Dentystycznych w Kanadzie) wieloletni zwolennik fluoryzacji przepraszał na łamach „The Tribune” wszystkich i wskazywał, iż w świetle najnowszych badań, całkowicie odradza stosowanie past z fluorem u dzieci poniżej 3 r.ż. ze względu na powodowane problemy układu neurologicznego.

Fluor jest jednym z głównych składników leków psychotropowych

- wzmacnia ich działanie. Gdy do popularnego leku uspokajającego Valium dodano fluor, powstał środek o silniejszym działaniu, Rohypnol. Inny, niezwykle silny środek uspokajający z fluorem, Stelazinum, jest używany w domach opieki społecznej i w szpitalach psychiatrycznych na całym świecie.

Fluor jest konkurentem jodu i blokuje jego przyswajanie,

 powodując jego niedobory we wszystkich organach go potrzebujących. Tutaj odsyłam Was do filmu o jodzie, gdzie dokładnie omawiam jakie organy potrzebują jodu.

Fluor zaburza syntezę hormonów, więc może powodować niedoczynność tarczycy.

Fluor zaburza procesy enzymatyczne w komórkach, hamując oddychanie tkankowe tak istotne dla naszego zdrowia. Zaburza też przemianę węglowodanów i lipidów.

Coraz więcej badań wskazuje na szkodliwość fluoru wpływającego na deformacje kręgosłupa, osteoporozę, a nawet na powstawanie raka kości.

Fluor jest gorszą trucizną od ołowiu – tak uważają niektórzy naukowcy. Blokuje też przyswajalność magnezu, co jest szczególnie groźne u kobiet w ciąży i może powodować szkodliwe zmiany u płodu.

Duże ilości fluoru, czyli przewlekłe zatrucie małymi dawkami fluoru, zamiast powstrzymywać próchnicę, wypiera wapń z zębów i zajmuje jego miejsce, i powoduje fluorozę objawiającą się jako brunatne plamki na zębach.

Fluor wpływa pozytywnie na szkliwo tylko w okresie tworzenia się zębów, czyli wtedy, gdy aktywne są tzw. adamantoblasty, czyli komórki wytwarzające szkliwo. Zatem wg badań fluor ma znaczenie tylko w profilaktyce osób młodych do ok. 20 roku życia, pod warunkiem, że się go nie przedawkuje. Potem nie ma to już najmniejszego sensu, a sam fluor odkłada się w kościach i skórze i w konsekwencji może doprowadzić do zatrucia zwanego fluorozą. 

Na dodatek: ekspertyza przeprowadzona na zlecenie Amerykańskiego Instytutu Badań Stomatologicznych wykazała, że właściwie nie ma różnicy między liczbą ubytków w zębach dzieci mieszkających na terenach objętych fluoryzacją i na nieobjętych.

Związki fluoru obecne w żywności 

– m.in. we wspomnianej herbacie, rybach, fasoli, ziemniakach, mleku, szpinaku, mące pszennej, mięsie, kapuście, sałacie, są bardzo dobrze wchłaniane przez organizm z dróg pokarmowych.

Jako ciekawostkę można wskazać tutaj, że max. dozwolone stężenie przez 8h ekspozycji działania fluoru jest dużo mniejsze niż w przypadku substancji uważanej za ogromną truciznę, czyli cyjanowodoru, potocznie nazywanego cyjankiem.

MNIEJ SŁAWNY BROM

Brom to kolejny halogen będący konkurentem jodu. Mocno pachnąca ciecz o ostrym i nieprzyjemnym zapachu. Jego ciekawą cechą jest „uspokajanie” układu nerwowego, a cecha ta była ponoć wykorzystywana w wojskach w czasach PRL-u gdzie podawanie bromu skutecznie hamowało napięcie seksualne u mężczyzn. Jego nadużywanie w latach 1920-1960 spowodowało niepokojąco rosnącą ilość zachorowań na różnego rodzaju psychozy paranoidalne.

Brom, podobnie jak fluor, jest w stanie „zastąpić” jod i gromadzić się tam, gdzie powinien być jod tj. w przysadce mózgowej, tarczycy, jednak brom nie ma mocy, by zastąpić jod w produkcji hormonów odpowiadających za przemianę materii i nasze zdrowie.

UWAGA: za gromadzenie się w organizmie bromu odpowiada niedobór jodu. W przypadku braku jodu, gdy go nie dostarczamy organizmowi, zaczyna on gromadzić coś, co jest najbardziej pokrewne, czyli właśnie fluor i brom. Niestety brom, mimo że mniej szkodliwy niż fluor, jest z jodem pokrewny tylko pod kątem przynależności do tej samej grupy pierwiastków, nie zapewnia żadnej z dobroczynnych funkcji jodu jednak.

Jakie zagrożenia niesie brom?

Jednym z największych zagrożeń dla naszego zdrowia jest dodawanie bromowanego oleju roślinnego do napojów gazowanych, które powszechnie pije młodzież i dorośli. Olej taki ma za zadanie rozdrobnić używany w tych napojach kwasek cytrynowy. Jak podają badacze bromowany olej doprowadza do twardnienia tkanki tłuszczowej, której bardzo ciężko się pozbyć zarówno wykonując ćwiczenia, jak i stosując dietę. Jednak nie to jest najgorsze. Nagromadzenie bromu w organizmie niesie najgroźniejsze skutki dla psychiki człowieka wywołując różnego rodzaju psychozy i ataki agresji bez widocznego powodu.

Kolejnym ogromnym zagrożeniem jest fakt, iż do lat 70-tych ubiegłego wieku w produkcji mąki używany był jod, natomiast od lat 80-tych zaczęto stosować brom. Tak więc kupno mąki niesprawdzonego pochodzenia wiąże się z dostarczaniem do organizmu kolejnych porcji bromu.

PODSUMOWANIE

Z niewiadomych przyczyn w dzisiejszej medycynie obserwujemy tzw. „jodofobię”, czyli obawę przed przedawkowaniem jodu, mimo jego udowodnionego zbawiennego wpływu na cały organizm, zaś fluor, który jest neurotoksyną i przyczyną osteoporozy dziecięcej, jest tak często zalecany.

Tragiczny fluor podawany jest małym dzieciom podczas akcji fluoryzacji, do wody pitnej a ten obniża zdolności intelektualne i „otępia”, natomiast nikt nie pomyśli by tym samym dzieciom podawać jod, który działa wręcz odwrotnie – stymuluje mózg do rozwoju intelektualnych zdolności: nauki i zapamiętywania, rozwoju mowy.

Linki do badań:

Podziel się tym postem

komentarze (0)

Brak komentarzy w tej chwili